Kategorie: Wszystkie | Ego | Futurama | Host dnia | Pelna chata | Retrospekcje | Teraz | test
RSS
piątek, 12 marca 2010
Czas mija

Czas mija. 6 lat temu zalozylem tego bloga bedac studentem. I to nie byle jakim studentem bo studentem, ktory sie zaduzyl w pannie, ktora wolala jego wspolokatora. Dzien, w ktorym zaczalem pisac bloga nazwalem dniem niepodleglosci. Niepodleglosci dlatego ze dostalem wolnosc slowa i moglem pisac o czym mi sie podoba. Dzis z perspektywy czasu uwazam ze to byl dzien wstydu. Wstydu ogromnego gdyz nie pozwalal mi na normalna komunikacje. Nigdy nie powiedzialem Archiemu jak bardzo mnie zabolala historia z panna H. (a przynajmniej nie pamietam abym to mowil). Nigdy nie powiedzialem mu o wielu sprawach o ktorych mowilem tobie drogi Internecie. Bylo tez wiele spraw o ktorych nie mowilem wielu innym osobom.

Czy to wolnosc czy tylko ucieczka. Splatani losami swojego wlasnego dnia zapominamy jak rozmawiac z drugim czlowiekiem i pomiedzy jednym warknieciem a drugim siadamy do komputera. Zaczynamy przelewac nasze mysli. W prymitywnym polaczeniu glowa wprost do klawiszy przelewa to czego jezyk ujac nie zdolal. O wielki wieszczu cos to nad jezykiem sie rozwodzil - zaplacz prosze nad moim losem. Losem biednego informatyka, ktory niczym niemy potrzebuje zastepczych rak do wyrazenia siebie. Zaplacz nad losem tego ktory dniem wolnosci uczynil dzien, w ktorym przestal walczyc o drugiego czlowieka i stal sie tylko wodospadem slow.

Ale moj dzien niepodleglosci dobiega konca.

Wyczyscilem dzis zakladki z linkami. Kiedys ich mialem wiele. Dzis czesc z tych osob poszla dalej, zajela sie zwiazkami, opieka nad dziecmi. Tam gdzie czytalem o zabawach informatyka tam dzis widze wpis o dziurawej dzieciecej skarpetce. Tam gdzie czytalem o ksiazkach marynistycznych dzis jest pustka nieedycji. Tam gdzie zagladalem wielokrotnie dzis jest tylko zastrzezony dostep. Tez sam blog nie mial dni lekkich. Od wpisow po kilkadziesiat komentarzy po momenty gdy zastanawialem sie czy pisac co widze i zaryzykowac wyciem prywatno-zawodowym czy moze pisac ale za zablokowanym blogiem. A moze zablokowac go przez wzglad na zawisle trolle inetowe? Czas mija a ja przez te 6 lat przemijalem razem z nim. Student zamienil sie w osobe pracujaca. Z zycia za pieniadze rodzicow stworzylem zycie za wlasne pieniadze. Liczba przyjaciol wzrosla nieznacznie - ktos ubyl ktos przybyl.

Wiec czymze rozni sie hiena dzis od hieny wczoraj?

Byc moze tym ze nauczylem sie rozmawiac z ludzmi i ich widziec. Byc moze teraz slowo nie bedzie tylko ucieczka a zapisem czegos wypowiedzianego. Nie bedzie tylko zalem lanym na stol dnia powszedniego ale zupa tresciwa w ktorej kazdy smakosz odnajdzie cos dla siebie.A czy tak bedzie - nie wiem. Na odkrywaniu tego przyjdzie mi spedzic kilka najblizszych lat. Co sie stanie z tym blogiem nie wiem - ale wiem ze najwiekszy strach w postaci zapomnienia juz jest zaleczony - kazdy z Was moze powiedziec ze znal pewnego hiene.

 

"Dzien Niepodleglosci, dzien w ktorym pamietamy ze bylismy zniewoleni, dzien w ktorym pamietam ze zyskalismy wolnosc. Dzien jak co dzien.
Wygladam za okno - nic sie nie zmienilo. Przynajmniej nie po tamtej stronie szyby. A czy TU cos sie zmienilo?
Zalozylem bloga. Moj prywatny dzien niepodleglosci gdyz zyskalem wolnosc slowa.
Zobaczymy na ile dni starczy mi zapalu i sil ....tym razem....."

hiena, 08 października 2004

21:28, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 11 marca 2010
No moze nie taki koniec...

Nie dajac sie poniesc dramatyzmowi okazuje sie ze to jednak nie po ptokach.

Wprawdzie nastapilo przetasowanie (czy tez przegrupowanie jesli ktos woli militarne metafory) i zmienily sie reguly ale pilka nadal jest w grze.

Upodobanie do przenosni jest u niego zabojcze

18:29, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (3) »
wtorek, 09 marca 2010
i po ptokach

i wyglada na to ze juz po zawodach - jesli dobrze zrozumialem przekaz to Pierwsza na ten moment woli zostac singlem (a przynajmniej zmniejszyc zasieg pojecia "spotykac sie").

ROTFL los bywa przeokrutnie przewrotny

00:06, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (6) »
czwartek, 04 marca 2010
It's official

Spotykam sie z kims.

Tym kims jest Pierwsza.

Los bywa dziwnie przewrotny

18:08, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 04 lutego 2010
Kura kurwa czy jajko?

W chorobie (walcze z pierwszymi oznakami anginy) mezczyzn zawsze zbiera na podsumowanie zycia i spisywanie testamentu. Robimy sie wtedy tacy wspolczujacy, misiowaci i zupelnie zdani na czyjas laske (pisanie bez polskich liter jest tak cudownie dwuznaczne). Jako ze trudno byc misiowatym i zdanym na wlasne 4 sciany zmienilem zachowanie na prace.  Tak, bedac chorym zaczalem pracowac i co ciekawe pracowac wydajniej. Okazalo sie ze pracujac na open space'sie dostaje o wiele wiecej przerwac i czesc zadan robie wolniej a czesci nigdy nie zaczynam bo wiem ze nie dam rady na nie poswiecic nieprzerwanej godziny. I tak sobie siedzialem w ulubionej powyciaganej bluzie z kapture, w grubych skarpetkach i pisalem. Zrobilem kilka milych podsumowan i podliczen i poczulem sie lepiej (mentalnie). Niestety 8 godzin przed kompem przylacilem przesunieciem frontu na rzecz anginy. Dlatego dzis postanowilem nie pracowac wcale.

Skoro wiec nie moge sie uzalac ani pracowac to co? Zostaje filozofia. I tak w tych oparach filozofii co to paruja z czlowieka gdy probuje sie intensywnie pocic polopiryna i rutinoskorbinem przychodzi mysl odnosnie samego siebie. Samego siebie i relacji w postaci zwiazkow.

Wycofywalem sie ze zwiazkow bo wiedzialem ze nie dam rady odwzajemnic zaangazowania czy nie bylem w stanie sie zaangazowac bo mentalnie obawialem sie (blokowalem?) zwiazku?

Kura kurwa czy jajko?

21:14, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 stycznia 2010
Jak przyspieszyć Ubuntu

Jako, że jestem posiadaczem starego już sprzętu (Acer Aspire 5110) który wykorzystuję do zabawy Linuxem (w ty przypadku Ubuntu) kolejne odsłony przynoszą mi oprócz garści nowych funkcjonalności kilka problemów. Pierwszy z nich to problem z grafiką, drugi to problem z wydajnością.

W przypadku grafiki wszystko sprowadza się do tego, że moja mała ATI X1600 nie jest już oficjalnie suportowana i należało się przesiąść na sterowniki otwarte xserver-xorg-video-ati . Niestety otwarte sterowniki nie mają zaimplementowanego zarządzania mocą i temperaturą procesora graficznego. W efekcie mój drogi acer, który z założenia projektowego ma stały stan podgorączkowy potrafi momentami grzać niczym martenowski piec. W tym przypadku ratunkiem okazało się wyłączenie większości efektów compiz (żegnaj cube) a także przejście na odchudzone Ubuntu czyli Xubuntu 9.10. Różnica jest zaskakująco duża - w przypadku odtwarzania filmów HD pod Gnomem natrafiałem na ciągłe rozsynchronizowanie obrazu z dźwiękiem natomiast pod Xfce zdarzało się to znacznie rzadziej. Możliwe że to kwestia kodowania ale nie zmienia to faktu, że pod Xubuntu dałem rade oglądać filmy 780p.

W przypadku wydajności problem jest taki że nowe Ubuntu to pierdyliar nowych wodotrysków i tysiąc i jeden nowych demonów (najczęściej nikomu nie potrzebnych). Tutaj pomocą okazał się dodany w Ubuntu 9.10 Karmic Koala program Ubuntu Software Center. We wcześniejszych wersjach gdy chciałem odinstalować jakiś nieużywany program i uniknąć codziennego dociagania łatek do niego (np: Evolution lub GIMP) to konsola mówiła mi że odinstaluje mi całe Ubuntu przez wzgląd na powiązania. Ubuntu Software Center radzi sobie z tym o wiele lepiej więc z mojego Linuxa zniknęła setka programów, których nigdy nie używam i używac nie będę jak Pidgin, GIMP, Brasero czy też zarzynający kompa ciągłym indeksowaniem Beagle. W ten sposób nie muszę już zaciągać tony upgradeów, odzyskałem kilkanaście MB (mój Acer ma dysk 50GB) i wyeliminowałem peaki obciążenia spowodowane nałożeniem się kilkunastu malutkich procesów (podłaczenie do netu, indeksacja katalogu itp.).

Kolejnym krokiem było przejście na mniejzasobożerne X'y w postaci wsponianego już Xfce. Tutaj dobra wieść dla osób posiadających jeszcze bardziej archiwalny sprzęt od mojego - w drodze jest kolejna oficjalna pochodna z Ubuntu wyposażona w super-lekki system okien LXDE. Lubuntu na razie jest w fazie alfa ale można go zainstalować poprzez sudo apt-get install –no-install-recommends lubuntu-desktop . Możecie się spodziewać problemów z podłączeniem do wifi oraz grafiki tak samo skąpej jak w windowsie 98 ale w zamian dostaniecie okienka szybkie jak burza. A tutaj szybsze znaczy mniej obciążające procesor.

Następny krok do zwiększenia wydajności to pozbycie się dysku NTFS. Mój Acer działa w dual boot z windowsem XP i jedna partycja była przeznaczona o wymiany informacji między nimi. Problem jest taki że demon mount -t ntfs-3g potrafi zjeść nawet 95% procesora. W tej sytuacji rzeczy, z których korzystam pod obydwoma sytemami (jak dokumenty czy zdjęcia) przerzuciłem na dysk zewnętrzny a partycje przeformatowałem na ReiserFS. Czemu nie na EXT4 ani Reiser4? Reiser4 nie ma jeszcze w oficjalnej dystrybucji i trzeba się najebać z kompilacją jądra aby jako tako to działało a na to nie mam czasu. EXT4 jest wprawdzie szybki natomiast według badań Phoronix zmiany w kernelu, które maja na celu zmniejszenie niebezpieczeństwa utraty plików w tym systemie powodują znaczny spadek wydajności - zerknijcie na drastyczny spadek wydajności PostgreSQL. Dlatego właśnie zostałem przy Reiser4.

Wyłączenie procesów/demonów, które są odpalane razem z Xami też coś daje. Sporo z nich jest dostosowanych do tego aby komputer działał zawsze i ze wszystkim. Tylko że ja nigdy nie skorzystam z Bluetooth! Po co mi to ? Ciach jednego demona mniej. W ten sposób zmniejszyłem liczbę procesów działających w tle o 7 a system nadal działa stabilnie. Kolejny punkt dla mnie.

W tym momencie Ubuntu jest używalne chociaż Firefox na każde żadanie odpowiada z opóźnieniem o sekunde, dwie większym niż w przypadku WinXP a wszelki flash zjada procesor szybciej niż zdąże powiedzieć kurwa. Tu nadzieja jest w rychłym dodaniu HTML5 do Firefoxa który ma wbudowaną obsługę mediów (Youtube i Vimeo już uruchomili wersje playerów w tym standardzie).

Istnieje możliwość dalszej optymalizacji procka. Skoro system ma demony, które są niepotrzebne to kernel równiez może mieć trochę śmieciowych sterowników. Cześc z nich jest ładowana dynamicznie natomiast częśc jest częścią składową jądra. Wystarczy więc kernel przekompilować wyciąć zbędne śmieci (obsługa archaicznych architektur, archaicznych urządzeń dyskowych czy też bluetootha z którego nigdy nie skorzystam). Trochę to roboty ale kiedyś to zrobię.

Pomniejszy sukces

Podczas ostatniego treningu boogie zauwazylem ze przy zlaczonych stopach jestem w stanie schlic sie i dotknac palcami podlogi. Aby wyliminowac kwestie rozciagniecia sprobowalem na drugi dzien rano i efekt byl podobny - do podlogi brakowalo mi centymetra. I gdzie tu niby sukces? Otoz okragly rok temu, na tym samym treningu brakowalo mi jakis 10 - 15 centymetrów!

Jednak takie cwiczenia 2 razy w tygodniu poprawiaja kondycje :)

czwartek, 14 stycznia 2010
Chcialoby sie chciec

Moim najwiekszym problemem jest walka z samym soba aby cokolwiek robic. Nawt gdy robie pojawiaja sie powody aby natychmiast przestac zwinac sie wklebek i lezec w pozycji embrionalnej (chociaz wiem ze od tego w try miga rozbola mnie plecy). Chcialbym aby mi sie chcialo. Chcialbym bez ociagania wrocic do domu, spakowac dres i buty i ruszyc na trening. Chcialbym wrocic do domu i odhaczyc wsztskie rzeczy ktore mam do zalatwienia przez internet (oddac komus kase, zamowic ksiazki, napisac kawalek CSSa na drugiego bloga). Chcialbym miec jakas pasjie ktora mnie wciagnie jak chodzenie po bagnie.

Teoretycznie taka pasja byly gry koputerowe niestety mam za salby komputer aby oddawac sie jej z zapalem.

Teoretycznie taka pasja byly gry fabularne (RPG) ale jakos daleko jest do warszawskiego klubu i jakos graczy brakuje a zreszta do prowadzenia mam slomiany zapal.

Teoretycznie taka pasja jest praca ale z drugiej strony zadania najszybciej realizuje tylko wtedy gdy kolejka pozostalych uciska mnie juz fizycznie w twarz.

Na boga chce chciec! Chce miec pasje! Chce czuc cokolwiek poza przymusem.

Masturbacja maybe?

20:37, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Rozmowy z ludzmi

Saraa: ujme to tak, jak znajdziesz swój sens to wtedy , i tylko wtedy bedziesz mógł oceniac moje życie. do tej pory postaraj sie tego nie robić
hiena: a jak gdy bede mogl je juz oceniac to wezmiesz te oceny pod rozwage?
Saraa: tak
hiena: stoi

Tagi: zaklad
23:45, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 grudnia 2009
Fuck

Gdyby nie liczyc 2 tygodni w wakacje, 2 na oboz treningowy kilku dni na koncerty to byl to chujowy rok ktory nie zakonczy sie zadnym kulminacyjnym momentem. Strzela korki, pierdyknie petarda i chuj.

Nadal swiat bedzie szary, zadufany w sobie, nie majacy checi do zmian, uwazajacy ze wie najlepiej, nieomylny, genialny, absurdalny.

Fuck

Idz sie pouzalaj nad soba. To ci dobrze zrobi.

22:53, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (10) »