Kategorie: Wszystkie | Ego | Futurama | Host dnia | Pelna chata | Retrospekcje | Teraz | test
RSS
środa, 27 maja 2009
Przeprowadzka...again

and it's done. Kolejna przeprowadzka mnie czeka. Tym razem jest to dosyc nietypowa przeprowadzka bo wyruszam na nowe mieszkanie wlasciwie sam - wspolokatorow dopiero bede szukal. Do tego mieszkanie jest spore. nie ma ani jednego okna na strone sloneczna i do tego jest puste. Puste jak nie-ma-nawet-zarowek puste. Zaleta jest to ze za 3 pokoje o metrazu ponad 50m bede placil tyle co za kawalerke w Wawie czyli malo. A do tego zamierzam wynajac komus tylko jeden z 3 pokoi. Duzy pokoj przerobie na kino domowe. Z innych ciekawych rzeczy to w zamian za poswiecenie swojego czasu wlasciciel pozwolil mi przez pierwszy miesiac mieszkac za polowe kasy dajac mi mozliwosc czesciowego wyposazenia mieszkania za jego pieniadze. No to bedzie dopiero ciekawe doswiadczenie - prawie jak meblowanie wlasnego mieszkania.

Zatem Monster Jam w weekend a potem przeprowadzka. Tym razem, za namowa Fabisia i Tmarca, opisze ja w ramach poradnika. W koncu trzeba przekazac ta cenna wiedze nastepnym pokoleniom.

23:09, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (4) »
sobota, 16 maja 2009
Kolejna perelka

Biegajac po zbiorniku trafilem dzis na kolejna perelke:

"Fantastycznie obciągasz,do samego końca.Tak na margineście jesteś ŚLICZNĄ kobietą"

Ciekawe czy jakies laski leca na taki tekst

20:42, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (3) »
Sen

Akt I

Jestem w jakims starym domu. Dom zbudowany jest w stylu amerykanskich domow wyrastajacych posrod pol kukurydzy. Najblizsze podobienstwo to dom pastora ze "Znakow" Shalaymana. Jest dzien, chodze po domu. Pomimo tego ze wiem ze dom ma pietro nigdzie nie widze schodow na gore. W przejsciu z salonu do kuchni widze duza skrzynie. Skrzynia jest duza i przypomina mi staropolskie skrzynie w ktorych sie trzymalo pierzyny na posag. Na scianie widze rame od obrazu ale zamiast plotna ma tablice do ktorej przybite szpilka tkwia chrzaszcze, chrabaszcze oraz motyle. Nagle motyl zaczyna machac skrzydlami. Chrabaszcz probuje sie wyrwac ze sciany. WTF? Przeciez one sa martwe. Wieko skrzyni sie podnosi i widze reke trupa ktora otwiera wieko. Za reka wylania sie twarz skladajaca sie z resztek skory i przeswitujacej przez nia czaszki. Zywy trup chce mnie dopasc.

Uciekam z tego domu przez pole kukurydzy.

Akt II

Scena I

Docieram do ambasady. Piekny budynek o betonowej fasadzie zgrabnie polaczonej ze szklem i metalem. Od drzwi na oragly plac parginowy wioda dlugie schody.Wokol placu parkingowego sa wysokie krzewy (cos w stylu jalowca) uniemozliwiajace zobaczenie co sie dzieje za nimi. Za moimi plecami droga wiedzie z placu ku gorze prosto do kutez z zelaza bramy. Brama jest zamknieta. Na srodku placu stoi buda z trzema psami uwiazanymi na lancuchac. Jeden pies ma lancuch na tyle duzy ze prawie udaje mu sie doskoczych do mojej osoby. Na moje szczescie oprocz tego ze jestem poza zasiegiem lancucha obok psow jest ich opiekun policjant. Psy sa nerwowe - chyba wyczuwaja cos za linia krzewow. Inni policjanci na parkingu nie wiedza co sie dzieje ale dla pewnosci podnosza bron i ja odbezpieczaja. Slychac odglos malych pistoletow i srednik karabinkow. Na rogu muru okalajacego plac jest monitor podlaczony do systemu bezpieczenstwa. Widac na nim ze cos sie zbliza do krzewow ale nie wiadomo co to jest. Ktos jest ze mna ale nie wiem czy to facet czy dziewczyna. Mowie policjantom i wojskowym ze to zombie. Probuje odciagnac ich za ubranie ale nikt nie zwraca na mnie uwagi i kaza mi odejsc. Biegne z ta swoja osoba ku drzwiom ambasady. Gdy dobiegam czesc pracownikow wychyla sie przez drzwi patrzac z ciekawosci co sie dzieje. Kurwa mac, drzwi sa szklane z pionowymi uchywatmi z metalu. Do tego drzwi otwieraja sie w obie strony. W momencie gdy to pomyslalem z za krzakow wyskakuja na plac zombie. Rzucaja sie na psy i policjantow. Rozlegaja sie strzaly z karabinu oraz krzyki ludzi. Krzycza ci na zewnatrz oraz ci wewnatrz budynku. Zombie nie krzycza. Przepycham ludzi i wskakuje do ambasad. Pomimo tego, ze na zewnatrz do drzwi dobijaja sie ludzie ja je zamykam i wsadzamw uchwyty popielniczke (taka wysoka ma metalowej nodze). Zomie dopadly ludzi przy drzwiach i zaraz zabiora sie za drzwi.

Ale drzwi otwieraja sie w obie strony i wiem ze dlugo nie wytrzymaja - czas uciekac.

Scena II

Ludzie rozbiegaja sie w poplochu po budynku ambasady. Za jej drzwiami rozposciera sie olbrzymi hol z ktorego na w pol przeszkolone schody prowadza na pietro. W lewo i w prawo wioda dlugie korytarze z duza iloscia drzwi. Ja i Postal biegniemy w prawo. Mijamy jakies wieksze rozszerzenie korytarza ze schodami na pietro. Za nami slychac brzek tluczonego szkla i krzyki ludzi. Zombie wtargnely do ambasady. Biegniemy dalej. Postal dopada jakies drzwi po lewej i chowa sie w garderobie. Slysze jak obraca kludz w zamku. Biegne dalej i probuje kolejne drzwi. Zamkniete. Kolejne. Zamkniete. Kolejne. To samo. Odwracam sie i widze jak zo.mbie wyrywa drzwi garderoby i rzuca sie na Postala. Kolejne drzwi rowniez zamkniete. Rzucam sie do tych na prawej scianie korytarza - tez zamkniete. Spoglam w prawi i widze Postala z nadgryziona twarza. Usmiecha sie krzywo i drwiaco. Jest juz jednym z nich. Biegne dalej. Na koncu korytarza dopadam przedostatnich drzwi. Wyciagam klucze i zaczynam je otwierac. pierwszy nie pasuje, drugi nie pasuje. Postal-zombie caly czas sie usmiechajac idzie w moja strone. Inne zombie podskakujac niczym skulone malpy ida obok niego. Wyglada to jak pochod pana i podwladnych (eviil minions). Przerzucam kolejne klucze. Pek ma ich chyba z setke i zdaje sobie sprawe ze mi sie nie uda. Opuszczam rece i odwracam sie w kierunku Postala. Czesc kumplu, zatem to koniec prawda? Postal, lapie mnie za kolnierz ubrania i ciagnie w kierunku garderoby. Patrzac na rozwalone drzwi wyobrazam sobie ze gdyby zaparl sie nogami o sciany i wspial sie na gore pomieszczenia to udalo by mu sie uniknac tego smutnego losu. W koncu zombie nie sa na tyle cwane zeby popatrzec do gory. Na wysokosci tego miejsca w korytarzu gdzie schody prowadza na gore Postal sila sprowadza mnie na kolana. Zombie na okolo warcza i szykuja sie do skoku niczym watacha wilkow. Zamykam oczy i godze sie ze swoim losem. W tym momencie rozlegaja sie strzaly. Zombie obok mnie traci glowe. Postal wydaje swojemu stadu polecenie zaatakowania zolniezy. Wyrywam sie i biegne na gore po schodach gdzie czekaja uzbrojeni ludzie. Zegnaj przyjacielu.

Nigdy sie nie dowiedzialem co sie stalo z Postalem.

Scena III

Atak zombie na ambasade zostal odparty. Ludzie juz mowia miedzy soba ze wiem co sie dzieje i gromadza sie wokol mnie - jedynego zrodla rozsadku w tym chaosie. Stoimy w wielkiej przeszklonej sali, ktora rozciaga sie nad glownym holem ambasady. Nie widze tego ale wiem ze drzwi wejsciowe zostaly zabezpieczone. Ludzie gromadza sie na schodach, w holu, obok mnie i za moimi plecami. Zolnieze i policjanci, ktorzy stracili swoich dowodcow albo im nie wierza patrza na mnie z nadzieja ze wskaze im cel do zrealizowania. Cel, ktory pozwoli im skupic sie na prostym dzialaniu bez myslenia o tym co tu sie do kurwy nedzy dzieje. Zaczynam tlumaczyc ze zaatakowaly nas zombie. Opowiadam ludziom ze wszystko zaczelo sie w domu posrod pola pszenicy. Opowiadam ze zombie juz opanowaly chyba wszystko i ze nie sa to bezmyslne zombie z filmow. Te maja sile a do tego swiadomosci i inteligencje. Ktos z tlumu mi nie wierzy wiec opowiadam historie Postala i mowie jak to drwiaca smial sie ze mnie. Ludzie kiwaja glowa i wierza mi. Juz nikt nie popelni tego bledu i nie bedzie niedocenial przeciwnika.

Idziemy na wojne

Akt III

Scena I

Tego elementu snu nie udalo mi sie zapamietac. Wiem tylko ze w tej czesci walczyliscmy z zombie i odbijalismy miasto.

Scena II

Siedze z Piotrkiem - swoim wspollokatorem - w autobusie komunikacji miejskiej. Nasz instruktor boogie, ubrany w bialy garnitur probuje dobiecj do autobusu. Wiem ze nie zdazy bo za bardzo go obciaza olbrzymi futeral z gitara. Futeral jest wielkosci kontrabasu. I mam racje - drzwi zamykaja sie mu przed samym nosem. Usmiecha sie i macha kapeluszem. Nie widac aby go gonily jakies zombie. Dla pewnosci przyciskam bardziej do piersi swoj karabinek H&K. Autobus rusza. Jedziemy przez miasto, ktore tonie w ciemnosciach wieczoru. Widzimy porozrzucane smiec, dogasajace zgliszcza. Obraz zniszczen nie jest przytlaczajacy bo wiemy ze wygralismy. Mijamy park. Na uliczce parkowej 5 skrepowanych zombie lezy na ziemi. Wojskowy hummer przejezdza po nich jak Monster truck po wrakach. Kola humvee miazdza glowy zombie. Autobus jedzie dalej. Mijamy jakis stadion. Wlasciwie jest to boisko, ktorego brzegi wyznacza wal z ziemi wysokosci 30 centymetrow. Podobne boiskobylo w poblizu mojej podstawowki. Z boiska dobiegaja nas odglosy imprezy - trwaja juwenalia.Mlodzi ludzie stoja na nasypie i podskakuja w tancu. Widze ze w kilku miejscach nasyp jest przerwany. Luki zostaly wypelnione cialami zombie. Ciala wygladaja jakby byly sprasowane w zgniatarce zlomu. 3 glowy zombie w tej zgniecionej masie sa odwrocone twarza w nasza strone. Wygladaja jak orzechy w bloku czekolady bo nie sa zgniecione jak cala reszta. Autobus jedzie dalej. Sciskajac karabinek usmiecham sie do siebie. Jestem zolnierzem i samozwanczym dowodca. Toczylismy walke i wygralismy z najezdzcami z kosmosmu (?!). Usmiecham sie niczym zwyciezki zolniez pomimotego ze jestem smutny.

W koncu stracilem swojego najlepszego przyjaciela.

18:22, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (4) »
czwartek, 07 maja 2009
Mysl zbiorowa

No wiec nadal nie wiem co zrobic na urlop. Jak i gdzie wypoczac. Jelsi ktos ma jakies pomysly to rad jestem je uslyszec bo po przejrzeniu pierdyliarda katalogow z biur podrozy nie znalazlem nic dla siebie.

A obecnie zostalem zarazony przez Postala poszukiwaniami do zapelnienia wieczornej pustki. W koncu filmy filmami ale ile kurna mozna je ogladac.

Az do usranej smierci albo do momenty gdy zaczniesz uwazac "Stalker'a" za swietne kino akcji.

21:37, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (9) »
Odwiedziny u Adamu

Wczoraj, wykorzystujac nieobecnosc "zony" Adamu odwiedzilem go z puszka fasoli. Mieszkanie jest calkiem ladnie wykonczone a widok z balkony jest jak na Nowy York - oswietlone wiezowce w centrum i swiatla samochodow na szerokiej drodze. Szkoda tylko ze halas jaki generuje kiepskiej jakosci asfalt jest tak wielki ze o 23.00 otwarte okno spokojnie moze zagluszyc glosne radio :/ Ale nic to - ja tam przeca nie mieszkam. To Adamu bedzie musial synkowi zatykac uszy na czas wietrzenia mieszkania.

Zatem posiedzielismy troche, ponabijalismy sie z dzieciakow grajacych w gry sieciowe (Adamu w pojedynke nakopal dwom lamerom w Empire: Total War). Przy okazji obgadalismy informatykow ze studiow (eh, musze w koncu je dokonczyc) i wykladowcow, ktorzy w koncu doplyneli do wyspy DOKTORAT posrod morza gowna.

Dzien zostal zwiczony calkiem niezlym Whiskey (nie walace niczym wyciag z plesni na oponie) oraz filmem "GRUZ 200". Niestety za duzo WH spowodowalo szybki zgon.

Anyway wieczor uwazam za udany.

Trzeba to powtorzyc Adamu

A, i poprawilem Adamu obraz na rzutniku - w koncu wyglada na 720p a nie na zgrywke z kina ;)

21:35, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (3) »
piątek, 01 maja 2009
Sen

Mnemoniki z dzisiejszego snu to:sookie, finlandia i ... (ten ostatni zapomnialem :/)

Sookie.

Razem z postalemszukalismy po hotelku Sookie wydzierajac sie "SOOOKIEECH".

Finlandia.

Postal powiedzial mi zejakis zespol metalowy go przyjal i ze idzie na probe. Zapytalem jak sie nazywa ten zespol i skad jest.
Postal: z Finlandii
hiena:to jak bedziesz gral na probie
Postal:to proste - videokonferencja
Rzeczywiscie toproste. Telekonferencja.

A potym wszystkim poszlismy do hotelu na chinszczyzne.

 

13:20, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (2) »