Kategorie: Wszystkie | Ego | Futurama | Host dnia | Pelna chata | Retrospekcje | Teraz | test
RSS
czwartek, 04 lutego 2010
Kura kurwa czy jajko?

W chorobie (walcze z pierwszymi oznakami anginy) mezczyzn zawsze zbiera na podsumowanie zycia i spisywanie testamentu. Robimy sie wtedy tacy wspolczujacy, misiowaci i zupelnie zdani na czyjas laske (pisanie bez polskich liter jest tak cudownie dwuznaczne). Jako ze trudno byc misiowatym i zdanym na wlasne 4 sciany zmienilem zachowanie na prace.  Tak, bedac chorym zaczalem pracowac i co ciekawe pracowac wydajniej. Okazalo sie ze pracujac na open space'sie dostaje o wiele wiecej przerwac i czesc zadan robie wolniej a czesci nigdy nie zaczynam bo wiem ze nie dam rady na nie poswiecic nieprzerwanej godziny. I tak sobie siedzialem w ulubionej powyciaganej bluzie z kapture, w grubych skarpetkach i pisalem. Zrobilem kilka milych podsumowan i podliczen i poczulem sie lepiej (mentalnie). Niestety 8 godzin przed kompem przylacilem przesunieciem frontu na rzecz anginy. Dlatego dzis postanowilem nie pracowac wcale.

Skoro wiec nie moge sie uzalac ani pracowac to co? Zostaje filozofia. I tak w tych oparach filozofii co to paruja z czlowieka gdy probuje sie intensywnie pocic polopiryna i rutinoskorbinem przychodzi mysl odnosnie samego siebie. Samego siebie i relacji w postaci zwiazkow.

Wycofywalem sie ze zwiazkow bo wiedzialem ze nie dam rady odwzajemnic zaangazowania czy nie bylem w stanie sie zaangazowac bo mentalnie obawialem sie (blokowalem?) zwiazku?

Kura kurwa czy jajko?

21:14, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (2) »