Kategorie: Wszystkie | Ego | Futurama | Host dnia | Pelna chata | Retrospekcje | Teraz | test
RSS
sobota, 23 stycznia 2010
Jak przyspieszyć Ubuntu

Jako, że jestem posiadaczem starego już sprzętu (Acer Aspire 5110) który wykorzystuję do zabawy Linuxem (w ty przypadku Ubuntu) kolejne odsłony przynoszą mi oprócz garści nowych funkcjonalności kilka problemów. Pierwszy z nich to problem z grafiką, drugi to problem z wydajnością.

W przypadku grafiki wszystko sprowadza się do tego, że moja mała ATI X1600 nie jest już oficjalnie suportowana i należało się przesiąść na sterowniki otwarte xserver-xorg-video-ati . Niestety otwarte sterowniki nie mają zaimplementowanego zarządzania mocą i temperaturą procesora graficznego. W efekcie mój drogi acer, który z założenia projektowego ma stały stan podgorączkowy potrafi momentami grzać niczym martenowski piec. W tym przypadku ratunkiem okazało się wyłączenie większości efektów compiz (żegnaj cube) a także przejście na odchudzone Ubuntu czyli Xubuntu 9.10. Różnica jest zaskakująco duża - w przypadku odtwarzania filmów HD pod Gnomem natrafiałem na ciągłe rozsynchronizowanie obrazu z dźwiękiem natomiast pod Xfce zdarzało się to znacznie rzadziej. Możliwe że to kwestia kodowania ale nie zmienia to faktu, że pod Xubuntu dałem rade oglądać filmy 780p.

W przypadku wydajności problem jest taki że nowe Ubuntu to pierdyliar nowych wodotrysków i tysiąc i jeden nowych demonów (najczęściej nikomu nie potrzebnych). Tutaj pomocą okazał się dodany w Ubuntu 9.10 Karmic Koala program Ubuntu Software Center. We wcześniejszych wersjach gdy chciałem odinstalować jakiś nieużywany program i uniknąć codziennego dociagania łatek do niego (np: Evolution lub GIMP) to konsola mówiła mi że odinstaluje mi całe Ubuntu przez wzgląd na powiązania. Ubuntu Software Center radzi sobie z tym o wiele lepiej więc z mojego Linuxa zniknęła setka programów, których nigdy nie używam i używac nie będę jak Pidgin, GIMP, Brasero czy też zarzynający kompa ciągłym indeksowaniem Beagle. W ten sposób nie muszę już zaciągać tony upgradeów, odzyskałem kilkanaście MB (mój Acer ma dysk 50GB) i wyeliminowałem peaki obciążenia spowodowane nałożeniem się kilkunastu malutkich procesów (podłaczenie do netu, indeksacja katalogu itp.).

Kolejnym krokiem było przejście na mniejzasobożerne X'y w postaci wsponianego już Xfce. Tutaj dobra wieść dla osób posiadających jeszcze bardziej archiwalny sprzęt od mojego - w drodze jest kolejna oficjalna pochodna z Ubuntu wyposażona w super-lekki system okien LXDE. Lubuntu na razie jest w fazie alfa ale można go zainstalować poprzez sudo apt-get install –no-install-recommends lubuntu-desktop . Możecie się spodziewać problemów z podłączeniem do wifi oraz grafiki tak samo skąpej jak w windowsie 98 ale w zamian dostaniecie okienka szybkie jak burza. A tutaj szybsze znaczy mniej obciążające procesor.

Następny krok do zwiększenia wydajności to pozbycie się dysku NTFS. Mój Acer działa w dual boot z windowsem XP i jedna partycja była przeznaczona o wymiany informacji między nimi. Problem jest taki że demon mount -t ntfs-3g potrafi zjeść nawet 95% procesora. W tej sytuacji rzeczy, z których korzystam pod obydwoma sytemami (jak dokumenty czy zdjęcia) przerzuciłem na dysk zewnętrzny a partycje przeformatowałem na ReiserFS. Czemu nie na EXT4 ani Reiser4? Reiser4 nie ma jeszcze w oficjalnej dystrybucji i trzeba się najebać z kompilacją jądra aby jako tako to działało a na to nie mam czasu. EXT4 jest wprawdzie szybki natomiast według badań Phoronix zmiany w kernelu, które maja na celu zmniejszenie niebezpieczeństwa utraty plików w tym systemie powodują znaczny spadek wydajności - zerknijcie na drastyczny spadek wydajności PostgreSQL. Dlatego właśnie zostałem przy Reiser4.

Wyłączenie procesów/demonów, które są odpalane razem z Xami też coś daje. Sporo z nich jest dostosowanych do tego aby komputer działał zawsze i ze wszystkim. Tylko że ja nigdy nie skorzystam z Bluetooth! Po co mi to ? Ciach jednego demona mniej. W ten sposób zmniejszyłem liczbę procesów działających w tle o 7 a system nadal działa stabilnie. Kolejny punkt dla mnie.

W tym momencie Ubuntu jest używalne chociaż Firefox na każde żadanie odpowiada z opóźnieniem o sekunde, dwie większym niż w przypadku WinXP a wszelki flash zjada procesor szybciej niż zdąże powiedzieć kurwa. Tu nadzieja jest w rychłym dodaniu HTML5 do Firefoxa który ma wbudowaną obsługę mediów (Youtube i Vimeo już uruchomili wersje playerów w tym standardzie).

Istnieje możliwość dalszej optymalizacji procka. Skoro system ma demony, które są niepotrzebne to kernel równiez może mieć trochę śmieciowych sterowników. Cześc z nich jest ładowana dynamicznie natomiast częśc jest częścią składową jądra. Wystarczy więc kernel przekompilować wyciąć zbędne śmieci (obsługa archaicznych architektur, archaicznych urządzeń dyskowych czy też bluetootha z którego nigdy nie skorzystam). Trochę to roboty ale kiedyś to zrobię.

Pomniejszy sukces

Podczas ostatniego treningu boogie zauwazylem ze przy zlaczonych stopach jestem w stanie schlic sie i dotknac palcami podlogi. Aby wyliminowac kwestie rozciagniecia sprobowalem na drugi dzien rano i efekt byl podobny - do podlogi brakowalo mi centymetra. I gdzie tu niby sukces? Otoz okragly rok temu, na tym samym treningu brakowalo mi jakis 10 - 15 centymetrów!

Jednak takie cwiczenia 2 razy w tygodniu poprawiaja kondycje :)

czwartek, 14 stycznia 2010
Chcialoby sie chciec

Moim najwiekszym problemem jest walka z samym soba aby cokolwiek robic. Nawt gdy robie pojawiaja sie powody aby natychmiast przestac zwinac sie wklebek i lezec w pozycji embrionalnej (chociaz wiem ze od tego w try miga rozbola mnie plecy). Chcialbym aby mi sie chcialo. Chcialbym bez ociagania wrocic do domu, spakowac dres i buty i ruszyc na trening. Chcialbym wrocic do domu i odhaczyc wsztskie rzeczy ktore mam do zalatwienia przez internet (oddac komus kase, zamowic ksiazki, napisac kawalek CSSa na drugiego bloga). Chcialbym miec jakas pasjie ktora mnie wciagnie jak chodzenie po bagnie.

Teoretycznie taka pasja byly gry koputerowe niestety mam za salby komputer aby oddawac sie jej z zapalem.

Teoretycznie taka pasja byly gry fabularne (RPG) ale jakos daleko jest do warszawskiego klubu i jakos graczy brakuje a zreszta do prowadzenia mam slomiany zapal.

Teoretycznie taka pasja jest praca ale z drugiej strony zadania najszybciej realizuje tylko wtedy gdy kolejka pozostalych uciska mnie juz fizycznie w twarz.

Na boga chce chciec! Chce miec pasje! Chce czuc cokolwiek poza przymusem.

Masturbacja maybe?

20:37, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Rozmowy z ludzmi

Saraa: ujme to tak, jak znajdziesz swój sens to wtedy , i tylko wtedy bedziesz mógł oceniac moje życie. do tej pory postaraj sie tego nie robić
hiena: a jak gdy bede mogl je juz oceniac to wezmiesz te oceny pod rozwage?
Saraa: tak
hiena: stoi

Tagi: zaklad
23:45, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (2) »