Kategorie: Wszystkie | Ego | Futurama | Host dnia | Pelna chata | Retrospekcje | Teraz | test
RSS
środa, 31 stycznia 2007
Dr Pepper
Odrobina karmelu, babelki CO2 i wszystko zaslodzone syropem kukurydzianym. Jeden z bardziej popularnych napojow typu soft-drink na swiecie. Zeby dostac go w Polsce trzeba pojsc do jakiegos baru w stylu amerykanskim albo do ....delikatesow. Calkiem przez przypadek znalazlem go na malo wyeksponowanym miejscu w moim ulubionym sklepie. Podejrzewam ze byla to dostawa przesunieta z innego sklep bo cienko schodzila. To bardzo szkoda bo napoj jest bardzo smaczny. Ma mniej gazu niz Pepsi a w smaku przypomina Cherry-coke. Nigela Lawson w ksiazce "Nigela gryzie" podja przepis na szynke w Coca-coli. Mysle ze Dr. Pepper pasowalby tam jeszcze lepiej.

"Now's the Time. This is the Place. Dr Pepper Is The Taste."
16:18, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (4) »
piątek, 26 stycznia 2007
Chit chat
Scena: dwoch policjantow (bialy i czarny), obserwuje przez lustro weneckie kobiete ktora ma widzenie z dziadkiem

"white: you see that ass ?
black: what -- 'm I blind'r sumpin'? 's like a peach. an' I want to fuck that sweet booty 'til she begs daddy to stop.
white: and that's was wrong with you people
black: US people... ?
white: democrats
black: right...
white: you look at an ass like that and you just want to fuck it while people like ME...
black: republicans you mean...
white: right...I wanna grip that booty like handlebars, then fuck her 'til her ears bleed.
black: you a poet, you know that?
white: god knows I try."

Hiehiehie uwielbiam to czarne poczucie humoru, ktore daja w "Bite Club: Vampire Crime Unit".

Teraz kazdy musi zadac sobie pytanie czy jest republikaninem czy demokrata >:]
22:00, hiena.mx , Teraz
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 stycznia 2007
Woda w garnku
"Uwaga mieszkancy! Z powodu awarii za godzine zostanie odciety doplyw wody"

No pieknie. Jak nie drogowcow to kogo innego zaskoczyla w tym roku zima.

Ide nabrac wody w garnki :/
10:33, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 stycznia 2007
Meskie zabawy
Oprocz czytania mezczyzni uprawiaja jeszcze wiele sportow. Czesc z nich wymaga wspolpracy ze strony kobiety inne natomiast wrecz wykluczaja obecnosc kobiet. No moze z wyjatkiem roli "kroliczej lapki".

Korzystajac z okazji ze mieszkanie opustoszalo ze wszelkich kobiet panowie postanowili wykorzystac ten czas tak jak kazdy mezczyzna powienien. Whiskey, cygara i krolewska gra.

Adamu: sprawdzam, pokaz co masz Archi
Archi: mam strita
Hiena: przeciez masz Asa, Krola, Dame, 10 i piatke !!!! To zaden strit
Lipsztyk: buhahahahahaha
Archi: no ale przeciez sa po kolei...
13:46, hiena.mx , Teraz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 stycznia 2007
Czytanie
Jest wiele ciekawych miejsc, w ktorych mezczyzni czytaja. W autobusie na przyklad czytaja gazete albo cos z polki "Empik poleca". Jesli czytaja stos luznych kartek to zapewne trafilismy na okaz studenta lub managera na dzien przez egzaminem.

W miejscu pracy czytamy glownie to co nam kaza lub to co akurat znalezlismy pod adresem przyslanym przez kumpla na gg. Wielka siec hiperlaczy daje praktycznie nieskonczone zasoby tekstu do przeczytania. Nawet Chuck Norris tyle nie da rady przeczytac.

Nasze legowisko daje znacznie wiecej mozliwosci.

Nie znam faceta, ktory przynajmniej raz w tygodniu nie zasiadlby na "tronie" z gazeta badz ksiazka w reku. I co z tego ze przecietne posiedzenie trwa ok. 1.5 minuty (swoja droga komus musialo sie niezle nudzic, skoro to policzyl)!!! Pamietam jak mieszkajac z Dragonem czesto slyszelismy ostrzezenie, ze idze do kibla przeczytac nowego Hustlera - przez 30 minut trzeba bylo trzymac pecherz zawiazany w supel. Tiaaaa...tron, krol i kupa ubawu.

Naturalna wariacja na temat lazienki jest czytanie w wannie. Lampka szampana czy wina, puszka oliwek nadziewanych rokpolem, Hrabal albo Shakespear - typowo meska impreza. W wersji wczesnolicealnej wino zamieniamy na browca a Hrabala na zdjecie pani od jezyka angielskiego ewentualnie Pole Rakse - w zaleznosci od pokolenia.
W fotelach czytamy glownie program tv chociaz zdaza sie tez czytac to co zona podetknie nam pod nos mowiac "dziubek, musisz to przeczytac". Lzawe historie z "Pani domu" i "Przyjaciolki", sztuczki z wywabianiem plam z wina i "1002 sposoby na wykorzystanie sody oczyszczonej w gospodarstwie domowym" - stale pozycje zonatych i gosci w zaawansowanych zwiazkach.

Nasza twierdza sa nasze biurka. Za blankami, ze stosow rysunkow naszych dzieciakow, ksiazek do przeczytania i rachunkow czytamy maile, blogi i wypociny jakiegos goscia z banku, ktory informuje nas z przykroscia, ze nie dostaniemy kredytu. Kij mu w oko. Z jego publikacja jeszcze zapoznamy sie blizej siedzac na tronie.

W lozku czytamy "Sztuke kochania" (by Wislocka), "Nowoczesne wychowanie seksualne" (by Starowicz), "Kamasutre" (by ktos fajny z indii). Jako, ze w tej sytuacji krew krazy w innych okolicach ksiazki te posiada mnostwo obrazkow bo tresci i tak nie dalibysmy rady zapamietac. Mnostwo bardzo ciekawych obrazkow....

Czasami, naprawde czasami zdaza sie nam przeczytac instrukcje obslugi makaronu albo sklad platkow sniadaniowych - prawdziwa lektura, ktora stymuluje nas do chwili zastanowienia nad swiatem ("Co to do cholery jest E342???"). Wtedy rusza domino limbiczne. Dendryt sie grzeje, akson trzesie, przeskakuje iskra na synapsie i dochodzimy do wniosku ze dobrze by bylo cos ugotowac na kolacje ("Jesc, jesc, kochac, kochac").

Koniec czytania czas na jedzenie...
18:37, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 stycznia 2007
Rss'owa wpadka
Wada czestych przenosin zawartosci dysku jest to ze czasem zapomina sie o wylaczeniu read-only dla folderow Thunderbirda. Przez taka mala pomylke od pazdziernika nie zabieram wpisow z mojego bloga. Nie chodzi tu o proznosc tylko o zachowanie w pamieci. W koncu blog ma rowniez pelnic role pamietnika.

Ta mala wpadka motywuje mnie do napisania skryptu, ktory zbierze wszystkie moje wpisy i zapisze w jakims ladnym, zgrabnym formacie. A skoro juz ma zbierac wpisy to czemu by nie komentarze rowniez ??

Juz sie ciesze na nadchodzacy urlop :)
20:53, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (3) »
niedziela, 14 stycznia 2007
Sajgonki
Porcja na 3 osoby lub 2 z pojemnym zoladkiem.

Skladniki:
- papier ryzowy
- 50 g makaronu sojowego lub chinskiego
- 4 grzyby mun
- 20 dkg mielonki z mielonka i odrobina mielonki
- 2 cebule dymki (bez szczypiorku) albo 1 duza normalna
- 1 mala marchewka
- sos sojowy
- jajko
- 20 g kielkow fasoli mung lub kielkow sojowych (trudniejsze do kupienia)
- duzo oleju

Marchewke i cebule kroimy w drobna kostke. Grzyby mun przyrzadzamy zgodnie z przepisem na opakowaniu i drobno kroimy. Makaron kroimi na 3 cm kawalki. Wszystko to mieszamy z kielkami i miesem a nastepnie dodajemy jajko i 3 lyzki sosu sojowego. Pascal Brodnicki doradza w swoim przepisie zeby sprobowac farszu i go posolic i popieprzyc. Nie ufam zakladom miesny i higienie pan ze stoiska miesnego - a przynajmniej tej z mojego sklepu. Z pieprzeniem to juz inna historia...
Pieprzymy i solimy na oko - jak w tym kawale z zajaczkiem.

Na plaski talerz wlewamy odrobine goracej wody. Moczymy papier ryzowy z obu stron, nakladamy farsz i zawijamy. Nalezy uwazac bo ma dran tendencje do zwijania sie w rulonik. Podpowiem rowniez iz pacza papieru ryzowego z TaoTao nie wystarczy na caly farsz z tego przepisu.

Sajgonki smazymy w glebokim oleju. Podajemy z sosem do sajgonek albo z sosem slodko-pikantnym. Do picia mozna podac wino ryzowe.

Smacznego depeszu :)
21:03, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (1) »
Chilli
Wczoraj spedzilem dzien w bardzo relaksujacej atmosferze. jej podsumowaniem bylo uzyskanie dyplomu I-go stopnia z kuchni meksykanskiej. Moja specjalnoscia zostalo chilli con carne. Hiehiehie...kolejna sprawnosc skauta do wpisania do CV :)

A po wczorajszym obzarstwie dzis proponuje zoladkowi cos lekkiego: sajgonki i makaron soba z kurczakiem. Wszytsko to zaleje niewielka iloscia wina ryzowego.

Histe zaluj ze nie przyszlas >:]
17:41, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 08 stycznia 2007
Wtopa tlumacza
Korzystajac z mozliwosci jakie daje chorobowe lezalem dzis i ogladalem sobie tv. W pewnym moemencie przelaczylem sie na TVP2 gdzie lecial moj ulubiony serial z dziecinstwa "Detektyw w sutannie".

Ksiadz Frank: zarobil miliony, mial zone i dwojke dzieci. Potem odszedlz inna kobieta i zabral pieniadze.
Siostra Stephanie : pozadny mezczyzna

Obsmialem sie jak norka bo w orginale bylo wyraznie slychac "nice guy" czyli nasze "przyjemniaczek".

Mogla mu od razu powiedziec "ty tez terefere" :)
18:35, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 stycznia 2007
Gotowanie : pierwsze kroki

Punktem zwrotnym w mojej karierze kucharza bylo rozstanie z Pierwsza i nawiazanie blizszej znajomosci z Ruda. Pomyslalem wtedy ze jedynym sposobem w jaki oczaruje to czerwonowlose cudo bedzie zaproszenie je na przygotowany przeze mnie obiad. To ze miala chlopaka oraz ze tak naprawde nie mialem dokad jej zabrac nie mialo tu zadnego znaczenie. Wlasciwie to mialo ale wytlumaczcie to nastoletniej burzy hormonow z nogami. Liczylo sie tylko to ze chce przyrzadzic dwudaniowy obiad z zajebistym deserem. Zupa (wtedy jeszcze nie wiedzialem ze zupa nie nadaje sie za bardzo na romantyczny posilek), drugie danie (dzis mowimy danie glowne) oraz deser (wyobrazalem sobie ze to bedzie jakas warjacja z lodami - wszelkie skojarzenia sa tu na miejscu). 2 dania i deser, 2 dania i deser, 2 dania i deser - tylko to zaprzatalo mi glowe.

Pierwsza okazja do nauki przyszla na pierwszym roku studiow gdy mieszkalem jeszcze z rodzicami. Zaproponowalem mamie ze zrobie obiad. Nie pamietam czy przepis wzialem z jej ksiazki czy moze z czasopism pozyczonych od sasiadow. Pamietam za to co to bylo - nadziewane papryki.

W czasie gotowania popelnielem wiele bledow. Nie uwzglednilem tego iz przepis jest na 6 osob. Nie sprawdzilem jak wielkie naczynia posiadam. W czasie gotowania i mieszania skladnikow okazalo sie ze najwiekszy garnek jaki mamy na skladzie jest za maly. Polecialem wiec do sasiada i poprosilem go o pozyczenie duzego garnka oraz o pomoc przy przesypywaniu farszu. Pamietal ze smial sie dobre 10 minut patrzac na kuchnie, ktora wygladala jak po przejsciu huraganu. Kolejne 10 minut smial sie patrzac na garnek, z ktorego przesypywal sie farsz. Potem smial sie przez 10 minut jak mu powiedzialem, ze po zaladowaniu papryk farszem i wsadzeniu ich do piekarnika zrobily malownicze BUM.

W przepisie bylo napisane zeby ladowac je niedogotowanym ryzem - nie wiedzialem, ze on jeszcze specznieje.

Gotowanie tak mi sie spodobalo, ze wygrzebalem wszystkie ksiazki kucharskie jakie mielismy w domu.
19:46, hiena.mx , Teraz
Link Dodaj komentarz »