Kategorie: Wszystkie | Ego | Futurama | Host dnia | Pelna chata | Retrospekcje | Teraz | test
RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2005
Indoktrynacja
Dzien zapowiadal sie calkiem normalnie a calkiem normalny poniedzialek zwiastuje kupe nieszczesc z szefem na glowie wlacznie. Ku memu zdziwieniu w pracy bylo calkiem znosnie. Jedyne co mnie zniesmaczylo to zapach zgnilych jaj wydobywajac sie z naszej ubikacji.
Szef skomentowal to zjawisko krotko: "Ja nie wiem co wy tam robicie"
No ja cie bardzo prosze ale siarkowodorem to mi sie sikac jeszcze nie zdazylo!!
Troche mnie szef zaskoczyl swoim glpim tekstem ale to jeszcze nie czynilo standardowego poniedzialka.
Jako ze do pracy dotarlem dzis wyjatkowo wczesnie bo o 7.00 to i wyszedlem odpowiednio wczesnie. Wyszedlem po pelnych 8.5 godzinach pracy. Czy dzis ktokolwiek pracuje TYLKO 8h ?
Pracowalem wiec ponad norme ale to tez nie czyni jeszcze poniedzialka poniedzialkiem jakie znam.

Pierwszy dzien tygodnia i zarazem ostatni miesiaca zaatakowal mnie swoja anormalnoscia calkiem niespodziewanie. Atak zostal przeprowadzony na przystanku wsrod tlumu gapiow. Cios zostal zadany z chirurgiczna precyzja.

"Przepraszam czy mozemy z panem porozmawiac?"

Dwie starsze panie usmiechajace sie podejrzanie szeroko.

"Tak"
"Czy wie pan, ze zyjemy w niespokojnych czasach. W czasach korupcji, zniszczenie. W czasie klesk wywolanych przez czlowieka jak i tych naturalnych...."
Wizje jakbym czytal swojego bloga
"...w czasach niezmierzonego cierpienia i smutku.
Ale jest nadzieja. Czy wie pan, ze przepowiedziano nadejscie zbawienia?
Przepowiedziano nadejscie krolestwa niebianskiego. KROLESTWA JEZUSA CHRYSTUSA!"

W tym momencie jako oddzial wsparcia dla atakujacych ruszyla moja wyobraznia. Usmiechniete twarze starszych dam przeslonily burki. Slowa Jezus Chrystus zabrzmialy jak Allach Ackbar.
Spojrzalem w oczy fanatyzmu religijnego.

"Czy chce pan z nami o Tym porozmawiac?"
"Niestety jestem ateista i nadjezdza moj autobus"
"Do widzenia"
"Do widzenia"

Ze zjezonym grzbietem wsiadlem do autobusu.
Obejrzalem sie czy nie wsiadly za mna.
 
22:14, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (10) »
sobota, 29 stycznia 2005
Zabawy slowne z GG
Nie przepadam za GG. Wole kontakt mailowy bo absorbuje mnije czasu. Do GG naklonili mnie wspolokatorzy bo jako ich admin mialem obowiazek zainstalowac im tego komunikatora.
Ale GG jest bardzo fajnym narzedziem jesli jest sie jednostka wybitnie stuknieta.

Przez GG przerabialem juz:
- klotnie
- przepraszanie
- podrywanie
- wojne na rymy (WCIAZ NIE POWIEDZIELISCIE KTO WYGRAL!!)
- gre ma marynarza (nawet nie pytajcie bo to wykracza poza zdrowy rozum :) )
- udzielanie pomocy technicznej na odleglosc
- rozmawianie z Peemikiem ktory siedzi za moimi plecami, jekies 40 cm ode mnie
- przedrzeznianie rozmowcy (vel malpowanie)
- rozmowe przez opisy statusu (to tez bardzo glupia aczkolwiek bardzo wesole)

A wy co robiliscie przez GG ?
Czy ktos z was moze uprawial wirtualny seks z kims po drugiej stronie klawiatury ?

13:03, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (12) »
piątek, 28 stycznia 2005
Gleboki oddech
Dzis udalo mi sie zlapac troche oddechu.
Po wczorajszej dawce pieciu kaw dzis czuje sie paskudnie. Kawa wyzwala we mnie Mr.Hyde'a, ktory jest totalnym swirem i oblakancem. nie radze niekomu wchodzic mu w droge ani sie z nim zaznajamiac.

Dzis probuje odpoczywac. Dragon i Ginewra pojechali do domu a ja mam czas posiedziec i posluchac muzyki. A jutro z rana pojde na EXPO Komputer w Palacu Kultury i Nauki a potem pojade do domu oddac mamce Nissanika.

A co potem ? Zobaczymy. Albo spotkam sie z Postalem i Iurista albo umre ze zmeczenia albo bede sie bawil z nowym kotem brata.

A tymczasem Archimedes wykorzysta przewage pustego mieszkania i bedzie czarowal droga Dziewanne :D
 

23:01, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 27 stycznia 2005
Podsumowanie again !
Utrzymuje szczatkowy kontakt z Anasasi i P.Nastka. Oprocz tego utrzymuje kontakt z kolezanka z GG. Jak do tego dolicze wspolokatorki to bedzie to lista wszystkich aktywnych kobiet w moim zyciu. Do nieaktywnych zaliczaja sie: Iurista, Sissi, mama (ktora czasem przypomina o sobie mailami). Sa jeszcze kolezanki z pracy ale nie wiem do ktorej grupy je zaliczyc :/

Siedze teraz nad projektem "Medica". Na sobote musze pokazac jego wieksza czesc a ze zrobilem tego nie wiele to zapowiada sie ostre 48 godzin.

Szef daje o sobie znac. Zapraszam na absurdy. Moze uda mi sie zlapac jeszcze kilka kontraktow a wtedy rzuce ta robote. Fakt, duzo sie w niej nauczylem ale za jaka cene !

Nie wiem dlaczego tylko 3 osoby skomentowaly "Kompilator snow". Nie wiem czy tekst jest glupi, powazny, ciezki czy tylko trudno go skomentowac. Bardzo mi zalezy aby poznac wasze zdanie na jego temat gdyz wlasnie ten wpis spodobal sie mojemu znajomemu tak bardzo iz postanowil go umiescic w swoim czasopismie/magazynie. Najlepsze jest to ze to na razie sfera wyobrazen. Numer 1 dopiero przed nim wiec poki co nie ma sie czym chwalic. Zatem chcialbym sie dowiedziec CZEMU nie komentowaliscie tego wpisu. Prosze was o szczera ocene.

Nadal brak mi partnerki lub chociazby odrobiny pieszczot. Jesli nie uda mi sie rozciagnac rzeczywistosci do 27 godzin (conajmniej!!) to chyba strace najlepsze dni mojego zycia. Przeciez nie bede podrywal dziewczyn jak bede mial 30 lat ! Najgorsze jest to ze ja nie jestem jakism super doswiadczonym lovelasem. Jestem bardzo niesmialy i to co Archimedesowi zajmuje kilka godzin mi zajmuje kilka dni. Zdecydowanie musze rozciagnac dobe do 27 godzin.

Wracam do pracy.
Over and Out.

P.S

Jak zakonczyl sie Sen 1 ?
Co stalo sie z Alfa ?
Jakie projekty ukrywa przebiegly Hiena ?
Coz za tajemnice znow ukazal mi Kompilator snow  ?

Czy Melancholia wpadla w depresje??

Odpowiedzi na te i inne nurtujace was pytania poznacie juz wkrotce , na lamach tego bloxa.

Za chwile nastapi automatyczne przeadresowanie tej strony...

...a jesli nie to wpiszcie w pasku adresu www.gazeta.pl i zatwierdzcie Enterem.
(Dziekuje za wspolprace)
17:35, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (5) »
środa, 26 stycznia 2005
Zabawy z Dzinem
Pamietacie Dziny z "Basni tysiaca i jednej nocy". Te demony zamkniete w lampkach oliwnych, ktore spelnialy zyczenia ale nie zawsze tak jakby tego chcieli bohaterowie opowiadan.

Rozmawialem przed chwila przez telefon z kolega z roku:
"Jak skoncze ten projekt to rzucam informatyke i zostane ksiedzem"
"A co jakies probelmy z dziewczynami?"
"Z dziewczynami ? Chlopie ja nawet nie mam czasy obejrzec sie za laska na przejsciu dla pieszych. Mam full roboty. Praca, uczelnia i praca w domu"
"A pamietasz, jakies dwa lata temu marzyles o tym aby miec prace w branzy, studiowac i siedziec przy kompach do pozna w nocy. Niektore zyczenia spelniaja sie bardzo pokretnie"

Cholera, musialem trafic na Dzina i nawet tego nie zauwazylem.
13:12, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (5) »
Smutne
Jadac dzis do pracy swoim (pozyczonym od rodzicow) Nissankiem zatrzymalem sie na swiatlach. Byly to najzwyklejsze na swiecie swiatla takie jakie sa na kazdym prawie przejsciu. Nic szczegolnego.
Stoje wiec sobie na tych swiatlach i nagle moj wzrok zostaje odciagniety o czerwonego punkty za sprawa dziewczyny, ktora weszla na pasy. Piekna blondi, licealistka, w dzinsach i czarnej krotkiej kurtce. I w tym momencie przez okno pasazera wpadla do samochodu melancholia:

"Hiena nie patrz na nia. Nie masz czasu na kobiety."
"Ale ja chce, ja potrzebuje."
"Co potrzebuje, co potrzebuje?! Ty lepiej pomysl o algorytmie plecakowym, ktorym mozesz zaskoczyc szefostwo i dostac premie."
"Ale ja nie chce premii. Ja chce kobiety. Kogos kto powie mi rano cos milego, kto przytuli mnie przed snem"
"Kup sobie kota"
"Kota ?! Zdechlby w przeciagu tygodnia!"
"Jak to?"
"Przeciez ja ledwo mam czas samemu cos zjesc. Kiedy ja mam myslec o jedzeniu jak tu na glowie praca na etat, uczelnia, praca o dzielo....
"?"
"Jem zupki chinskie na obiad, czasem tylko sobie cos ugotuje (ale to tak od swieta), w lodowce mam Kiri z data z sylwestra (cud ze samo nie wychodzi z lodowki), chodze skolowany gdyz sie nie wysypiam bo pracuje w domu do 1.00 lub 2.00. Jest godzina 7.50 a ja juz jestem po pierwszej kawie choc jej nienawidze. Jesli zaczne ja pic dla przyjemnosci to mam nadzieje, ze ktos mnie zastrzeli..."
"Smutne..."
"...Nie mam czasu na chwile przyjemnosci. W glowie siedzi mi piec dlugich wpisow do bloga a ja nie mam kiedy ich przelac na ekran. Nie mam nawet czasu by usiasc w swoim nowym fotelu wiec jak do cholery mialbym poswiecic czas jakiejsc kobiecie? Doszlo juz do tego ze jak widze jakas dziewczyne, czy to w internecie czy w realu to odwracam wzrok zeby nie myslec o rzeczach dla mnie nie osiagalnych i aby nie poryczec sie niczym bobr. WYOBRAZASZ SOBIE ? SAM SOBIE ZABRANIAM PATRZENIA NA KOBIETY !!!!!"

"Zapalisz?"
"Nie, dzieki"
"A ja i owszem"

Zapalilo sie zielone. Dalsza droge do pracy kontynuowalismy w milczeniu.

Czy Melancholia moze wpasc w depresje?

08:41, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (9) »
wtorek, 25 stycznia 2005
Impreza
Jestem tak zabiegany ze ledwo mam czas spac ze juz nie wspomne o blogu. Wczoraj obiecalem opisac sobotnia impreze ale czasu i weny starczylo mi tylko na Kompilator Snow. Dzis nadrabiam zaleglosci.

Na sobotnia impreze przybyli m.in. Krysia (ten co tak chrapie), Suwa i Bronka. Krysia i Suwa to dwaj osobnicy, ktorzy pomimo wygladu znacznie odbiegajacego od okadek czasopism o kulturystyce potrafia zwabic do lozka kazda kobiete. Jak sami mawiaja "to tylko kwestia czasu". Gdybym nie widzial tego na wlasne oczy (i gdybym nie mieszkal wczesniej z Krysia) to bym nie uwierzyl. Sa jak kobry ktore wijac sie hipnotyzuja swoje ofiary. Musi tak byc bo innego wyjscia nie widze.
Na imprezie Krysia byl nieszkodliwy ale Suwa zaczal krecic sie niebezpiecznie blisko Dziewanny. Doszlo do tego ze w pewnym momencie ja i Dragon siedzielismy ze szklankami w reku i szczekami w okolicach kolan bo wszystko wskazywalo na to ze Suwa dokona tego czego nie udalo sie dokonac chyba nikomu wczesniej. To bylo niesamowite bo jeszcze pare chwil wczesniej chcial wklepac koledze Dziewanny co doprowadzila ja niemal do erupcji !! A tu prosze - tanczy z nia w najlepsze na srodku parkietu. Na szczescie nasza kochana wspolokatorka nie jest latwa rybka i pod pierzyna wyladowala jak zwykle samotnie.
Archimedes nie wiem co tak naprawde robil. Nie bylo zadnych kobiet w nadmiarze ale nie krecil sie tez przy Dziewannie. Dragon pil gejzer robione przez Ginewre, ktore zrobily furore na tej imprezce.

"Gejzer:
- pol litra wodki
- Sprite
- pol kilo cytryn

Przekrajamy wszystkie cytryny na pol.
Napelniamy kieliszek w 3/4 wodka.
Dopelniamy Spritem.
Dodajemy kilka (KILKA POWIEDZIALEM!) kropel cytrynki.
Nakrywamy szczelnie kieliszek polowa cytryny tak aby moc go wygodnie zlapac.
Podnosimy nakryty kieliszek i walimy nim z impetem o stol.
Zdejmujemy polowke cytryny

Zawartosc kieliszka powinna burzyc sie niczym gejzery Islandii"

Ja spedzalem czas rozmawiajac z Bronka. Bardzo fajna dziewczyna musze wam powiedziec. kilka lat do trzydziestki ale dusza dwudziestolatki. Wszystko byloby ekstra gdyby nie to ze przezyla jakis tragiczny zwiazek i teraz nie w glowie jej faceci. Stala sie takim chlopotonem z ktorym spokojnie mozna wyskoczyc do baru, spic sie, pogadac i zasnac na jednym lozku. Bardzo ladna dziewczyna lecz ktos wyrzadzil jej ogromna krzywde. Bardzo mi jej zal.

Na imprezie goscila tez nasza znajoma. Dziewczyna kolo trzydziestki ale kompletnie nie zyciowa. Sama sie utrzymuje ale nie zamierza zmienic pracy na lepsza. Jedyne co widzi na oczy to respondenci i ankiety. Nie dociera do niej ze marnuje najlepsze lata swego zycia latajac po blokach. Zeby chociaz faceta miala ale nie ona zyje samotnie (laptop firmowy sie nie liczy). Najgorsze jest to ze w kolo nam opowiada o swoich ambicjach ("zostane supervisorem ankieterow") i planach na przyszlosc ("zmienie prace") a ja wiem ze to tylko slowa rzucane na wiatr. Slysze je za kazdym razem jak sie widzimy.

Oprocz tych kilku najwazniejszych gosci bylo tez kilka innych osob: chlopak ktory sie cial po tym jak zostawila go dziewczyna, dziewczyna tego chlopaka (postanowila poudawac ze do niego wrocila), dziewczyna, ktora godzine wczesniej wyrzucil z domu chlopak bo dowiedzial sie ze ona ma innego (ten inny mu to powiedzial), chlopak o ktorym mowa, siotra dziewczyny i jej chlopak...o kims zapomnialem?

Ano tak. byla jeszcze Banshee ze swoim chlopakiem. Jak zwykle o cos sie na niego obrazila i sie chyba nawet poklocili.

I jak tu miec normalne zycie gd w kolo tyle anorma.... niezyklych ludzi :)
22:50, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (2) »
Kompilator Snow
"Zazwyczaj nie miewam snow. Lub tez po prostu nie pamietam ich. Jesli mam sen, to jego tresc stanowia najczesciej wspomnienia roznych sytuacji, w ktorych sie kiedys znalazlem. Zazwyczaj jednak nie snie. Ale nie czuje sie z tego powodu pokrzywdzony, choc podobno brak marzen sennych cechuje osoby o malej wyobrazni, ktore cala uwage poswiecaja problemom dnia codziennego."
Howard Phillip Lovecraft, Sny

Kompilator to urzadzenie-program ktory tworzy. Dostaje na wejsciu dyrektywy, rozkazy, wytyczne i scala je w jedna calosc. Spawa okruchy danych tworzac z nich sensowna, jednolita mase, na ktorej mozemy pracowac klepiac codzien klawiaturki ukochane. Kompilator postepuje wedlug pewnych zasad ustalonych z gory. Zawsze wiemy co nam wypluje i w jakiej postaci. Jak z maszynka do mielenia - wrzucamy kawal twarogu i przyprawy a na wyjsciu dostajemy farsz do piergow ruskich (mniamma!). To bardzo przydatne urzadzenie. Dzieki niemu my informatycy zaoszczedzamy mnostwo czasu a do tego tworzymy rzeczy, ktorych zbudowanie normalnie zajelo by nam czas liczony w miesiacach (kod maszynowy pisany recznie?!).
Kompilator ulatwia nam zycie i otwiera drzwi normalnie zamkniete.

"Nikomu nie wolno zadawac pytan przy tej bramie, aby nie zbudzic mieszkancow miasta. Gdy oni sie zbudza, to umra bogowie. A gdy bogowie umra, ludzie snic nie beda mogli (...)."
Lord Dunsany, Beztroskie dni na rzece Yann

Lecz jest takie urzadzenie ktore ma kazdy z nas. Uruchamia sie bezwiednie po zmroku. Cichym podczaszkowym szmerem niczym lipcowe morze zamyka nam powieki. Sprawia ze czlonki odmawiaja posluszenstwa a glowa opada na klatke piersiowa. A gdy uszy przestana slyszec i dlon czuc przestanie napelnia nam glowy wizjami swiata naszego ale nie naszego. I tak uzalezniajac nas od siebie juz od malenkosci nadaje rytm naszemu zyciu. Rytm zniewalajacy na ktory ani kawa ani zaden inny sposob nie sa dobre. Czy tez slyszycie ten szum ? Widzicie jak prze mgle lecz wszystko jest wyrazne i na wyciagniecie reki ?

To oniryczne przedstawienie, ktorego rezyserem jest Kompilator Snow.

"Zazwyczaj nie miewam snow. Lub tez po prostu nie pamietam ich. Jesli mam sen, to jego tresc stanowia najczesciej wspomnienia roznych sytuacji, w ktorych sie kiedys znalazlem. Zazwyczaj jednak nie snie. Ale nie czuje sie z tego powodu pokrzywdzony, choc podobno brak marzen sennych cechuje osoby o malej wyobrazni, ktore cala uwage poswiecaja problemom dnia codziennego."
H.P.Lovecraft, Sny

Wyobrazcie sobie mozg. Wyobrazcie sobie umysl. Wyobrazcie sobie wyobraznie. Wyobrazcie sobie ze wyobrazacie sobie jak cos wyobrazic.
Zajrzyjcie w glab glowy. Spojrzcie na miliony malych raczek, ktorymi trzymaja sie neurony. Widzicie ten blysk niczym miniaturowa blyskawica ? To wlasnie wasza mysl skaczaca po dendrytach i neurytach. Maly blysk w synapsie i widzicie przed oczmi duszy swojej obrazy jakie sie wam tylko zamarza. Snieg latem, zyrafa w butelce albo spiewajaca hiena. Wizualizacje naszej woli. Widzimy-myslimy to co chcemy. Nasze wizje sa stworzone z tego co juz widzielismy co najwyzej w odrobine przerobionej formie. A to wszystko dzieki chemii i elektryce mozgu.

"Co sie tyczy snu, owej zlowieszczej przygody wszystkich naszych nocy, mozemy powiedziec, ze ludzie klada sie na spoczynek ze smialoscia, ktora bylaby niezrozumiala, gdybysmy nie wiedzieli, iz jest ona rezultatem nieswiadomosci niebezpieczenstwa."
Baudclaire

A czym jest sen? Skoro my nie myslimy to co zatem sie nam sni ? Wielu juz sobie nad tym glowy lamalo. Freud do tego stopnia umeczal sie intelektualnie, ze doprowadzil sie do stanu gdzie wszystko mu sie z seksem kojarzylo. Spora czesc uczonych uwaza, ze sny sa efektem wyladowan szczatkowych spiacego mozgu. tak jakby nasz mozg przewracal sie z boku na bok szukajac odpowiedniej pozycji (i znowu ten Freud!). Inni natomiast uwazaja, ze mozg gdy nie ma co z soba poczac oglada filmy (!!). Sam sobie tworzy obrazy aby zrekompesowac sobie brak bodzcow z zewnatrz ("dzis mam ochote na koszmarek", "obejrze dzis jakas komedie").Niby wszystko piekne i eleganckie ale niech ktos powie czmu wtedy latamy w snie i czemu spadamy z wiezowca (chyba kazdemu sie to snilo). Czemu snia nam sie rzeczy niemozliwe i nie realne.
Zdradze wam tajemnice scisle ukrywana przez srodowisko naukowe i kilka mniejszych sekt z okolic Sahary.
To wszystko to Kompilator Snow. To on nam maci w glowie.

"Wtedy odwrocilem sie i spojrzalem na Kraine Snow, a biala, poranna mgielka, ktora nigdy nie znika, uniosla sie w gore. Wznoszace sie ponad nia, jak wyspy, ujrzalem Wzgorza Hap i miedziane, opustoszale miasto - stara Bethemoore. Dalej Uthuar Vehi oraz Kyph, Mandaroon i dluga wstege Yann."
Lord Dunsany, Sklep na Ulicy Przechodniej

Bo on dziala caly czas a nie tylko w nocy. On zbiera kawalki rzeczywistosci i wszystko skrzetnie notuje by potem uzyc ich wieczorem gdy loze juz blisko. Kompilator Snow uruchamia sie ze szmerem podczaszkowym. Rozpoczyna snuc nic nieprawdopodobienstwa. Niczym przasniczka przedzie wyborowy material. Skleja, tnie i laczy. Dobiera, dopasowuje i dostraja. Jest niczym architekt ktoremu dano wolna reke. Wpada na pomysly, ktorych nikt o zdrowych zmyslach by nie wykorzystal. Przesuwa podstawy naszej wiary, pogladow i postrzegania swiata tak aby dopasowac je do chorego wzorca, ktory tworzy. Nic sie wije a ukladanka sie uklada.
Lecz zaden czlowiek nigdy nie dopasuje kwadratu do kola, tak tez i mysli nigdy nie polacza sie w absurdzie.
Tylko ze Kompilator Snow nie jest czlowiekiem. Widzi dalej niz siegaja nasze zmysly. Jest brama do swiata Hypnosa i Morfeusza. Jest naszym przewodnikiem na wazkich uliczkach Sarnath. Prowadzi nas znanymi sobie sciezkami ukazujac swiaty niestworzone. Krainy za Brama Snu. Odbiera nawolywania z tamtej strony i scala nimi swoja ukladanke. I wtedy wlasnie ukladanka nabiera sensu. Tworzy zwarta nierozpadalna calosc. Tajemnicze, boskie spoiwo laczy kwadrat i kolo. To czemu wciaz snimy o lataniu ?
Bo tylko to co laczy Kompilator Snow jest widzialne ale to czym laczy jest nie z tego swiata i nie ma mozliwosci abysmy to dostrzegli swymi delikatnymi zmyslami. Widzimy tylko chaos w porzadku.
Ale jesli sie tylko postaramy i wyostrzymy swoje zmyslu to moze uda nam sie odnalezc sciezke do Krain po drugiej stronie. Jesli tylko sie postaramy bedziemy wiedziec i miec wszystko.
Wystarczy tylko wysnic sobie sen a to przeciez kazdy robil jak byl dzieckiem. Dlatego dzieci sa takie szczesliwe i nie rozumieja praw naszego paskudnego swiata.

Juz slysze szmer pod czaszka i szum za prawym uchem. Najwyzsza pora isc spac. Ciekawe co dzis mi pokaze Kompilator Snow.

"Dwunastu braci, wierzac w sny, zbadalo mur od marzen strony,
A poza murem plakal glos, dziewczecy glos zaprzepaszczony."
Boleslaw Lesmian, Dziewczyna
02:42, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 24 stycznia 2005
Archimedes pyta
Po imprezie (o ktorej napisze pozniej) caly dzien pracowalem w domu.
Archimedes wszedl do pokoju akurat gdy cos mi wyszlo:
"Yeeaah!!"
"Co sie stalo?"
"Wyszlo mi cos nad czym sie sporo meczylem"
"A co robisz?"
"Wyeksportowalem dane z Accessa do CVS w ISO i zaimportowalem je PhpMyAdminem do Mysql'a bo XMLem nie szlo"
"Aha"
"Cos zrozumiales?"
"Nic"

Taki informatyczny Smalltalk - bez slownika nie podchodz.
13:30, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (7) »
Hiena i karaluchy
Nasze wesole mieszkanko jest duze. Jakies 74 metry kwadratowe w bloku, 3 pokoje (w tym jeden duzy - moj i Archimedesa), kuchnia, lazienka, kibel, przedpokoj, mala jadalnia (chyba bo nie ma tam gniazdek i nie wiadomo po co to powstalo).
Jak sie wprowadzilismy to bylismy pierwszymi mieszkancami od pol roku. Wiadomo ze pustostan nie moze byc nie wykorzystywany wiec robactwo zamieszkujace piwnice urzadzilo sobie w naszym mieszkanku Squat z prawdziwego zdarzenia. Nie przepadam za karaluchami a ze te byly wyjatkowo paskudne i bezwstydne poprosilem je na rozmowe. Nie chcialy ze mna gadac.
Dorwalem wiec kilka w slepym zaulku i wykrzyczalem im co mialem do zakomunikowania.
"Albo dorzucacie sie do czynszu albo wypierda&%# !!!"

Robaczki poslusznie opuscily mieszkanie. Nie zebym byl przeciw idei squatu ale cholera one nawet po sobie ne sprzataly !
A jak sie czasem zjawi jakis ich znajomy, ktory nie zostal poinformowany o przeprowadzce kumpli to jego wizyta konczy sie bliskim spotkaniem z kapciem.
Coz, taki lajf...
11:59, hiena.mx , Teraz
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5